środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 5
   


                 Tak !Tak ! Dostałam pracę!Kurwa muszę to uczcić!Po drodze wstąpiłam do sklepu.Kupiłam coś i wracam do domciu.O dziwo nie zastałam nikogo w domu.Poszłam na górę się przebrać w robocze ciuchy.Kurwa ale ze mnie sklerotyczka.Ciuchy robocze są w salonie.W dupie nikogo nie ma w domu to zejdę w bieliźnie nie będę się tysiąc razy przebierać.Zeszłam już miałam się ubierać ,aż nagle cała piątka wparowała do domu.
-Uuuuuu..jakie ciałko .- powiedział Axl  z uśmieszkiem na twarzy.Chyba już nie jest obrażony.Steven stał i gapił się na mnie.Pospiesznie założyłam bluzkę.Miałam nadzieję , że Steven nie zauważył mojego tatuażu. Izzy wziął kartkę która leżała na stole i wyszli.Kuźwa ale obciach.Wzięłam się za sprzątanie stajni Augiasza ,która panowała w salonie.Sprzątnęłam i z nudów zaczęłam grać  na perkusji która znajdowała się w salonie.W salonie były gitary,perkusja  które zajmowały większą część tego pomieszczenia.Nie wiem jak upchali tam kanapę , fotele i mały stolik. Ale o dziwo dzisiaj gitar nie było w pomieszczeniu .Pobiegłam do pokoju brata mając nadzieję , że ma więcej niż jedną parę pałeczek do perkusji, bo te które zawsze leżały na stoliku gdzieś zniknęły. Na szczęście znalazłam drugie w pokoju Steven'a.Zaczęłam grać.Muzyka zawsze była moją pasją.Muzyka zawsze mi pomagała w trudnych momentach mojego życia.Grałam ,grałam....
                      O kuźwa! Gdzie ja jestem ? A faktycznie to mój pokój  tylko co ja w nim robię?Przecież byłam w salonie. Zeszłam na dół.
-W końcu księżniczka się obudziła .-zadrwił Axl.
-Przepraszam jak to się stało ,że znalazłam się w swoim pokoju?-zapytałam.
-Gdy wróciliśmy znaleźliśmy cię śpiącą przy perkusji z pałeczkami w rękach , więc Duff zaniósł Cię do twojego pokoju.-oznajmił Slash.
-A co Steven za słaby jesteś żeby zanieść siostrę ?-zapytałam i była zdziwiona ,że Duff.Duff chłopak ,który strasznie mi się podoba.
-Co ja twoja niańka ?-odpowiedział pytaniem mój brat.
-Zresztą chcę się ciebie zapytać skąd miałaś kasę na zrobienie sobie tatuażu ?-znów z ust Steven'a padło pytanie.
-Co Cię to interesuje ?-odpowiedziałam.
-No dużo.Jestem starszy odpowiadaj na pytanie.-rozkazał Steven.
-Kasę miałam ,bo wcześniej pracowałam,a tatuaż zrobiłam sobie ,żeby rozpocząć nowy rozdział w życiu.Chcę zapomnieć o  tym palancie z którym kiedyś byłam.O tej szmacie Jane, która była moją przyjaciółką.-rzekłam zdenerwowana.
-A mogę zobaczyć ten tatuaż ?- zadał kolejne pytanie mój upierdliwy brat .
-A proszę cię bardzo.-odparłam  i pokazałam tatuaż .


-Już ?-spytałam ,bo każdy uważnie przyglądał się tym co mam na swoim ciele.
-Yhymm.-odpowiedział Steven i dodał-Sama go zaprojektowałaś ?
-Pewnie ,że sama a jakby inaczej.Mój tatuaż ma być  , niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju.-opowiedziałam.
-To ty rysujesz ?-zaciekawił się Slash niestety nie mogłam odpowiedzieć bo mój adwokat(Steven) za mnie odpowiedział,
-Tak i to cholernie zajebiście rysuje.Ona ma naprawdę talent.Rysuje , gra ,śpiewa ..-nie dokończył bo mu przerwałam.
-Czy ty zawsze musisz za mnie odpowiadać ?-
-Tak.-rzekł brat z bananem na twarzy , zresztą kiedy on się nie szczerzy ?Zawsze ma uśmiech na twarzy.
-A zagrasz nam coś ?- odezwał się Izzy . Wzięłam pałeczki , które leżały na stole podeszłam do perkusji i zaczęłam grać.Gdy skończyłam każdy z nich patrzył się na mnie jakbym była trędowata.
-Co się tak patrzycie?-spytałam.
-Nic , nic. Dziwne ,że Steven nigdy nie mówił ,że ma siostrę i do tego tak uzdolnioną.- powiedział Axl.
-Ja uzdolniona ? A w ogóle to gdzie wy byliście cały dzień ?-zapytałam.
-Y no yyyy my... byliśmy...yyy.. noo w ..tym..no studiu nagraniowym ?-powiedział niepewnie Steven.
-Yhym a co było napisane na tej kartce co wziął ja Izzy ?- no niech się teraz spowiadają.
- Tekst piosenki.-odpowiedział Axl.
-Yhy.-rzekłam ,a następnie znów zaczęłam napierdalać w gary.Lubiłam na perkusji wyładowywać swoją energię.
                                                                             ~Zuzol~

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

    Rozdział 4

     Wstałam około dziewiątej.Kuźwa ale mnie łeb nawala...Jedyne co pamiętam to ,to że  poszłam do swojego pokoju a reszta została na dole by "omówić pewne sprawy" i tak im nie wierzyłam.W pokoju znalazłam butelkę nawet nie wiem z czym ale wzięłam łyka i zasnęłam.Dobra zejdę na dół jak pomyślałam tak też zrobiłam.O KURWA!Na dole syf.Puste butelki po trunku , wszędzie rozsypany biały proszek.Na kanapie spał jakiś facet z długimi włosami.No nic ubrałam się i zaczęł
am przypominać sobie przepis na ciasta.Nagle do kuchni wparował Izzy.
-O hej..Już nie śpisz ? Poszłabyś zrobić zakupy ? Kupiłabyś coś do jedzenia i picia .-zapytał i wręczył mi dość dużo jak na nich banknotów.Zgodziłam się bez wahania i tak musiałabym pożyczyć od nich kasę na produkty na ciasto.
-Czy mogłabym kupić potrzebne produkty i "narzędzia" do zrobienia ciasta ?-zapytałam.
-Pewnie mam nadzieję że nie wyjdzie ci zakalec.-powiedział z uśmiechem Izzy i poszedł dalej spać .
Wyruszyłam na miasto na zakupy.Po  czterech godzinach szukania sklepów i kupienia wszystkich produktów potrzebnych do życia.Wracam do domu a w nim Duff  gadał z  tym samym facetem co spał na kanapie.Nawet nie sprzątnęli tego bałaganu.Ledwo pojawiłam się w kuchni Duff krzyknął w moją stronę:
-Cześć Susan poznaj Sebastiana .-I  wskazał na mężczyznę                                                                    





-O witaj-powiedział Sebastian i uśmiechnął się .
-Po co kupowałaś trzepaczkę .blaszkę do ciasta i inne rzeczy?-zapytał Duff.
-Mam zamiar zrobić ciasto-powiedziałam ,a następnie poszłam się przebrać.Wróciłam po piętnastu minutach ubrana w podziurawione spodnie i za dużą koszulkę.
-Ale ładnie wyglądasz!-rzekł McKagan i zaśmiał się.
-Taaa jasne .- odparłam i zaczęłam przygotowywać ciasto.
-Dobra my wychodzimy nie będziemy ci przeszkadzać.-powiedzieli i wyszli.W KOŃCU SAMA!
Podczas robienia  różnych prac domowych lubiłam śpiewać.Robiąc ciasto także śpiewałam.Śpiewaam piosenkę Led Zeppelin :

Should I fall out of love my fire in the night,
To chase a feather in the wind.
Within the glow that weaves a cloak of delight,
There moves a thread that has no end.

For many hours and days that pass ever soon,
The tides have caused the flame to dim.
At last the arm is straight the hand to the loom,
Is this to end or just begin?

All of my love,
All of my love,
All of my love,
To you now.
All of my love,
All of my love,
All of my love,
To you now. 
       Śpiewając nie usłyszałam jak ktoś wszedł do domu.
-Ale zarąbisty głos.-ktoś powiedział ale nie wiem kto bo wyciągałam ciasto z piekarnika.
-Czy to ciasto czekoladowe ?- zapytał Steven.
-Yhym.-odparłam i zaczęłam kroić ciasto , wszyscy się rozsiedli i czekali aż służąca poda ciasto.
-Jak chcecie to jedzcie ciasto.-powiedziałam i zaszyłam się  w pokoju.Nagle  wparowała cała piątka .
-Czego chcecie?-zapytałam mocno zdziwiona.
-Jest jeszcze ciasto ?-spytał się mój kochany braciszek.
-Jak nie zjedliście to jeszcze jest...-nie skończyłam bo Slash mi przerwał.
-Tylko tyle upiekłaś?I prawie wszystko zeżarł Steven-powiedział zbulwersowany.
-Zejdę z tematu...Kto cię nauczył śpiewać ?-zapytał zaciekawiony Izzy.
-Nikt...wiem fałszuję-powiedziałam.
-Właśnie że wcale nie fałszujesz.Steven czemu nic nie powiedziałeś , że twoja siostra tak zarąbiście śpiewa?-znów odezwał się Izzy , który woli słuchać niż mówić.Zauważyłam ,że Axl jest trochę obrażony.No jak można powiedzieć ,że ja ładnie śpiewam?Oczywiście egoistyczny Axl uważa ,że tylko on ładnie śpiewa.
-Ja nawet nie wiedziałem,że ona potrafi śpiewać.-odpowiedział mój braciszek.
-Fajnie się z wami rozmawiało ,a teraz możecie chyba wyjść.-rzekłam.
-Ale my nie chcemy.- sprzeciwił się Axl.
-Ale ja chcę...No chyba że chcesz mieć  pobitą twoją piękną buźkę to zostań-powiedziałam przesłodzonym głosem ,a cała reszta się głośno zaśmiała.
-Zazdrościsz  mi twarzy ?-zapytał obrażony rudzielec.Nie odpowiedziałam .
-Dobra może wyjdźmy przed atakiem złości Axl'a.-powiedział Slash i wyszli.Po trzydziestu minutach  z dołu było słychać hałasy.Zeszłam i zobaczyłam Sebastiana , chłopaków , obcych dla mnie facetów i jakieś laleczki.Z pewnością zamówili sobie dziwki.
-Przykro mi ,że zaczynacie imprezę beze mnie -powiedziałam opierając się o ścianę.
-Uśmiechnij się i siadaj.-krzyknął Duff.Usiadłam obok niego dał mi puszkę piwa ..O kurwa! Nie jest miło patrzeć jak brat ćpa.Malutka torebeczka przechodziła z rąk do rąk i trafiła do mnie.Trzymałam ją w ręce nie wiedząc co zrobić. Nie zamierzam stoczyć się na dno.Podałam torebeczką Duff'owi .Szczerze  Duff strasznie mi się podobał.Dobra i tak nie zwróci uwagi na mnie.Z pozoru każdy z nich jest spokojny , szalony a z drugiej to ćpuny.W tym domu zawsze muszą być fajki, alkohol i tym podobne rzeczy .I tak każdy oprócz mnie ćpał.
-Siostrzyczko nie spróbujesz ?-zapytał Steven.
-Nie ,dziękuję.Nie mam zamiaru stoczyć się na dno.-odpowiedziałam mu.
-Oj nie bądź taka świętuj z nami bo za parę dni będziemy gwiazdami.-krzyknął brat ,a do niego przymilała się jakaś tania dziwka.Obok mnie nie siedział już Duff.Był w kuchni gadał z Sebastianem i co chwila się na mnie patrzyli.Wstałam i miałam dosyć tej jebanej imprezy.Podeszłam do lodówki i usłyszałam szept"Cicho bo idzie.".Wzięłam puszkę piwa i poszłam "świętować " w swoim pokoju.Zastanawiałam się co na mnie gadał Duff i Sebastian.Niestety nie dowiem się.Myślałam i myślałam. Nie pomyślałabym ,że mój brat tak się zachowa Duff z pozoru wydawał się "być" normalnym i spokojnym chłopakiem, a wyszło że ma też swoją ciemną stronę.



                                                                                                                           ~Zuzol~


sobota, 1 marca 2014

Rozdział 3
 Wstałam o siódmej  zaczęłam się ubierać,bo dzisiaj przecież miałam iść do pracy.Uszykowana zeszłam na dół i postanowiłam zjeść śniadanie.W kuchni czekał na mnie Duff.
-Hej świetnie , że już wstałaś ...no zbieraj się do pracy-rzekł blondyn.
-Cześć..no to chodźmy..Chcę ci podziękować za to , że załatwiłeś mi tę pracę.-powiedziałam uśmiechając się serdecznie.
-Nie ma za co- odparł blondyn i wyszliśmy z domu.Po dziesięciu -piętnastu minutach drogi dotarliśmy do mojej nowej pracy.Był to niewielki sklep muzyczny.Pracę skończyłam o siedemnastej.Duff po mnie przyszedł i wracaliśmy razem w miłej atmosferze do domu.
-I jak było w pracy-zapytał blondyn.
-Zajebiście.Mam prace związaną  z moją pasją-odpowiedziałam .W końcu wróciliśmy do domu.No a w domu SYF.Chłopcy siedzą , gadają i piją czyli normalny sposób spędzania przez nich czasu.
-Hej -krzyknęłam.
-Cześć-odpowiedzieli chórem.
Poszłam do łazienki wziąć prysznic. gdy wyszłam na dole był tylko Steven.
-Co ty się tak szczerzysz?Jak tylko wróciłaś z pracy masz banana na twarzy.-powiedział mój brat.
-Wiesz nic nie ginie po rodzinie.Po tobie odziedziczyłam ten piękny uśmiech.-rzekłam i parsknęłam śmiechem.Następnie poszłam do mojego pokoju i zasnęłam. Wstałam o dziewiątej no no dziś sobota.Zeszłam na dół do kuchni i zaczęłam robić sobie śniadanie.Po chwili do kuchni przyszedł Izzy
-Chcesz iść dziś z nami na imprezę ?-zapytał.
-No okej mogę iść.-odpowiedziałam , bo nie miałam innych planów na dzisiejszy dzień. Pożyczyłam bluzkę nawet nie wiem od kogo ale pożyczyłam.Następnie ruszyliśmy do klubu.Wszyscy tańczyli no oprócz mnie ,bo ja siedziałam i myślałam , po chwili obok mnie usiadł Axl. Pijany bełkotał coś do mnie , byłam tak znudzona ,że na mojej twarzy pojawił się grymas.Nagle do naszego stolika podszedł Duff.
-Chciałbym pogadać z Susan-powiedział po chwili.
-Nie widzisz , że Susan świetnie się czuje w moim towarzystwie - "odpowiedział"rudzielec.
-Jakoś tego nie widzę -rzekł Duff , a ja wstałam i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych.Chwile potem byliśmy już na zewnątrz.
-O czym chcesz rozmawiać ?-spytałam.
-To był pretekst aby cię wydostać od Axl'a-odpowiedział blondyn.
-O to dziękuję bardzo-rzekłam ,a na mojej twarzy pojawił się uśmiech..Gawędziliśmy tak dobre dwadzieścia minut , aż mój naćpany brat się zaniepokoił. Postanowiliśmy wrócić do domu.Po kilku minutach byliśmy na miejscu.Wparowałam do domu jakby gonił mnie rój os.Pobiegłam do kuchni , w celu poszukiwanie butelki wody mineralnej .lecz w tym cholernym domu nie ma wody mineralnej.
-Czego szukasz?-zapytał się Slash.
-Wody mineralnej-odpowiedziałam.
-Niestety tu nie ma wody mineralnej-rzekł Slash,
-Zauważyłam to.-odparłam wybuchając śmiechem i ruszyłam do swojego pokoju , następnie odleciałam do Krainy Pięknych Snów.
 



                                                                                                                  ~Zuzol~

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 2
 -Opowiesz mi coś o sobie ?-Spytał się Duff.
-Co chcesz wiedzieć?-odpowiedziałam pytaniem.
-Wszystko-powiedział uprzejmie.
-No wiesz jak mam na imię.Hmm.. gram na perkusji ...śpiewam.Szukam pracy.Przybyłam do Los Angeles niedawno.Miałam chłopaka ale on już dla mnie nie istnieje .-powiedziałam i odgarnęłam włosy.
-Mogę się dowiedzieć więcej o twoim byłym?-i padło kolejne pytanie z ust przystojnego blondyna.
-Skoro chcesz.Na imię ma Jerry. Zdradził mnie z moją  przyjaciółką.Oni już dla mnie nie istnieją-powiedziałam smutno .
-Jak można tak potraktować dziewczynę?-rzekł Duff i poszliśmy do domu .Gdy weszliśmy do domu zauważyłam ,że Izzy wstał  więc przywitałam się z nim
-Słuchajcie siostra Steven'a nie ma gdzie mieszkać.Czy może tutaj zostać ?-rzekł Duff.
-Nie będę robić problemu-powiedziałam
-Ale to nie żaden problem złotko-oznajmił uradowany Axl.
-No to widzę Susan, że dołączasz do naszej patologicznej  rodziny.To może pójdziemy po twoje ubrania?-powiedział Izzy.
- Tylko , że ja nie mam żadnych ubrań.-oznajmiłam
-Co za problem pojechać do sklepu i kupić ?-rzekł Steven.
-Ale ja nie mam kasy-powiedziałam smutno
-Od czego ma się brata ?- rzekł mój brat.
Więc wyruszyliśmy do sklepu.Wstąpiliśmy także do monopolowego by kupić coś na obiad.Wróciliśmy do domu  i oznajmiłam:
-To ja ugotuję coś na obiad , bo śniadania nie jedliśmy.
-Ok to Susan gotuje , a my przyrządzimy jej pokój-rzekł Izzy
Na obiad zrobiłam naleśniki ze szpinakiem.Wszystkim smakowały więc chyba nie jestem taką złą kucharką.Wzięłam się za zmywanie naczyń i Axl do mnie podszedł
-Idziemy dziś na imprezę idziesz z nami ?-spytał i łobuzersko się uśmiechnął.
-Nie.Zostanę w domu.-powiedziałam , gdyż nie miałam ochoty na imprezowanie.
-To może zostanę z tobą?-zaproponował rudzielec.
-Nie musisz-odpowiedziałam
-Zostanę tylko powiem chłopakom , że nie idę z nimi.-oznajmiła rudzielec i ruszył w stronę balkonu.Po chwili usłyszałam krzyki :
-Co ? Nie zostaniesz z nią!Nigdy w życiu-warknął Steven.
-Przecież nic jej nie zrobię chcę ją lepiej poznać -powiedział Axl
-Taaa na pewno a potem ją przelecieć.Nie pozwolę ci jej skrzywdzić-wrzasnął Steven
-Od razu przelecę ...weź wyluzuj-rzekł Axl.
Nie mogłam wytrzymać i poszłam do nich
-Przestańcie się kłócić, bo zachowujecie się jak małe dzieci-krzyknęłam i wróciłam do kuchni gdzie Izzy , Slash i Duff rozmawiali ze sobą
-Znowu kłótnia?-spytał Izzy
-Yhym-powiedziałam.
Po piętnastu minutach Axl i Steven pogodzili się.Chłopcy poszli na imprezę z wyjątkiem Axl'a , który postanowił ze mną zostać.
-Twój brat zawsze Cię tak broni?-zapytał rudzielec
-Tak zawsze dbał o to bu mi się krzywda nie stała-powiedziałam uśmiechając się przyjaźnie.
-Masz  piękny uśmiech i takie śliczne niebieskie oczy-skomplementował mnie Axl.
-Taa na pewno, Nie pieprz głupot-powiedziałam,a tymczasem Axl przysunął się bliżej mnie.Czułam się niekomfortowo przez tą małą odległość  , która nas dzieliła.Głośno przełknęłam ślinę.Chciałam wstać , lecz Axl złapał mnie za nadgarstek i przysunął mnie do siebie szybkim , zwinnym ruchem tak że wylądowałam mu na kolanach.Chcąc jak najszybciej powrócić na swoje miejsce spytałam się rudzielca :
-Chcesz coś do picia ?
-Może przyniosę nam wino co ty na to ?-odpowiedział pytaniem Axl.
-Okej-rzekłam i usiadłam wygodnie na sofie.Kiedy Axl poszedł po wino dręczyły mnie myśli.Miałam nadzieję , że Axl się we mnie nie zakochał.Owszem jest przystojny ale nie czuję motyli w brzuchu ,gdy na niego patrzę.Po chwili wrócił Axl z trunkiem.
-O czym myślisz ?-zapytał rudzielec .
-A tak jakoś się zamyśliłam się-skłamałam .
Włączyliśmy telewizor i zaczęliśmy oglądać pierwszy lepszy film.Podczas oglądania filmu Axl szeptał mi do ucha komplementy.Następnie położył swoją dłoń na moim udzie.Ludzie ja zwariuję.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Dziękuję im!Axl poszedł otworzyć drzwi.Do domu weszli chłopacy.Slash położył naćpanego Steven'a na kanapę na której wcześniej siedziałam z Axl'em.Nagle Duff się do mnie odezwał.Boże on się do mnie odezwał!
-Chciałabyś pracować w sklepie muzycznym ?
-Pewnie-odpowiedziałam.
-To jutro o dziewiątej idziesz do pracy i zaprowadzę cię na miejsce-rzekł Duff.
-Dzięki-odparłam i poszłam spać.





                                                                                                    ~Zuzol~

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 1

Pov Susan

Będąc w LA snułam się ciemnymi niebezpiecznymi uliczkami . W oddali zauważyłam pięciu młodych mężczyzn.Byli kompletnie nawaleni.Któryś z nich mnie zauważył i zawołał w moją stronę
-Pomożesz mi ich zaprowadzić do domu?
-Okej-odpowiedziałam i ruszyłam w jego stronę.Gdy podeszłam bliżej zauważyłam znajomą twarz lecz nie byłam pewna czy osoba którą widzę jest osobą o której myślę.
Chłopak który poprosił mnie o pomoc miał nie zbyt długie , czarne włosy.Po kilku minutach byliśmy na miejscu i  zaprowadziliśmy ich do pokoi.
-Jestem Izzy. Dzięki że mi pomogłaś  zaprowadzić tych debili.A ty jak masz na imię ?-zagadnął chłopak.
-Jestem Susan-odpowiedziałam.
-Może zostaniesz na noc?Nie chcę żebyś wracała po ciemku-odrzekł Izzy.
-Ok zostanę.Gdzie  mam się położyć?-spytałam.
-Możesz położyć się na kanapie-powiedział Izzy wskazując sofę w pomieszczeniu , które można nazwać salonem.położyłam się i zasnęłam.

      Na drugi dzień obudziłam się ok. godziny 7 .Nie miałam zegarka ale domyśliłam się ,bo zazwyczaj o tej godzinie wstaje.Z pewnością chłopcy spali. Widząc wielki bałagan w domu wzięłam się za sprzątanie, choć nie lubię tego robić.
-Heeej chce ci się ogarniać ten syf?-spytał się mnie mulat o długich czarnych i mocno kręconych włosach.
Po chwili znów zapytał:
-Znamy się ??
-Raczej nie -odpowiedziałam uśmiechając się przyjaźnie .
-Jestem Slash a ty ?-znów zadał pytanie
- Susan -odparłam i usiadłam na kanapie.
Slash usiadł obok mnie.
-Skąd tu się wziełaś ?-spytał ze ściągniętymi brwiami w jedną linię.
-Wczoraj byliście tak nawaleni , że pomogłam waszemu koledze Izzy'iemu zaprowadzić was do domu i zostałam na noc.-odpowiedziałam szczerząc się .Zawsze się szczerzyłam otrzymałam to po bracie Steven'ie z którym dawno się nie widziałam.
-Jesteś dziewczyną Izzy'iego?-z jego ust padło kolejne pytanie.
-Nie.Nie jestem jego dziewczyną.-rzekłam.
Nagle z któregoś pokoju wyszedł blondyn z bananem na twarzy.Kuźwa skąd ja go znam??Boże to przecież Steven .Mój brat!
-Steven !-wrzasnęłam i podbiegłam w jego stronę następnie mocno go przytuliłam.
-Susan?Susan co ty tu robisz ??-spytał się mnie mój brat.
-No wiesz wczoraj byliście tak nawaleni , że pomogłam waszemu koledze Izzy'iemu  zaprowadzić was do domu i zostałam na noc-odpowiedziałam.
-Ale jaja ! To wy jesteście rodzeństwem?-wrzasnął mulat , który zanosił się ze śmiechu
-No pewnie-odpowiedzieliśmy równocześnie ze Steven'em.
Nagle z któregoś pokoju wyszedł chłopak o długich rudych włosach.
-Czego się drzecie debile?-wrzasnął zaspanym głosem.
-A ten znowu marudzi-odparł  Slash.
-Co wy do cholery robicie?Ja chcę spać!Uuuuuu a co to za ślicznotka?Steven znowu wyrwałeś jakąś laskę-spytał rudzielec.
-To moja siostra debilu-warknął ze złością mój brat.
-Jestem Axl najprzystojniejszy członek naszego zajebistego zespołu-powiedział Axl.
-Susan miło mi.-powiedziałam i dodałam -To wy macie zespół?
-No pewnie-odrzekł Slash
-A jak się wasz zespół nazywa ?-spytałam
-Guns N' Roses-powiedział Steven.
Po chwili do "salonu" wszedł wysoki blondyn.Boże jak go zobaczyłam to motyli w brzuchu dostałam!Zarumieniłam się i spuściłam głowę w dół.
-Hej która godzina? O widzę że mamy gościa-rzekł i podszedł do mnie.
-Jestem Duff . A ty jak masz na imię?-spytał się mnie przystojniak.
-Susan.Miło mi cię poznać-powiedziałam.
-To który z tych debili jest Twoim chłopakiem?-znów zadał mi pytanie.
-Żaden.-odpowiedziałam.
-Ooo sama jesteś?Ale chyba miałaś chłopaka?-drążył temat Duff.
-Miałam.Jestem sama od sześciu miesięcy-powiedziałam .
-Nawet nie waż się jej podrywać-wrzasnął Steven.
-Wyluzuj stary!Susan to w końcu jesteś sama czy ze Steven'em?-spytał się mnie Duff.
-No  co ty . Steven jest moim bratem-odpowiedziałam serdecznie się uśmiechając.
-Uuuuu  takiej siostry to można pozazdrościć -rzekł Duff .
-Wal się śmieciu!-warknął Steven , który był czerwony na twarzy.
-Spokojnie-krzyknęłam , bo nie lubię takiej napiętej atmosfery.
-Idę zapalić. Chce ktoś ze mną iść i pożyczyć mi fajkę ?-spytałam się bo niestety byłam spłukana.
-Ok ja mogę iść jeżeli Steven mi pozwoli-rzekł Duff
-Dobra idźcie .  Nawet nie waż się jej dotykać-powiedziała Steven i ruszył w stronę lodówki, a ja z Duff'em wyszliśmy na zewnątrz , bo go o to poprosiłam , bo nie lubię palić w pomieszczeniu.Gdy byliśmy już na zewnątrz Duff zagadał
- Ładna dziś pogoda co nie?
-Faktycznie -odparłam
-Ale nie jest tak ładna jak ty-powiedział Duff a ja się zarumieniłam.
 



                                                                                                   ~Zuzol~

                                                        

                                                                       Prolog 
       Czasem nasze życie nas zaskakuje.Tym razem zaskoczy słodką osiemnastolatkę.Susan to niewinna dziewczynka z dobrego domu.Dla "tego jedynego" porzuciła swoje uporządkowane życie.Zawsze ten jedyny może zawieść i zawiódł także Susan.Jej celem staje się LA , gdzie spotyka z pozoru spokojnego chłopaka z aura bad boya . Dziewczynie już od pierwszego momentu , gdy go ujrzała serce zaczęło szybciej bić. Lecz czy on niegrzeczny chłopak odwzajemni jej uczucie ? Jesteście ciekawi zapraszam na mojego bloga o Guns N' Roses .
                                                             ~Zuza~ 


Bohaterowie 


Susan Adler 

Steven Adler
Izzy Stradlin 
Duff McKagan




Axl Rose 

Slash